Atuty jesieni


Atuty jesieni Jesień to pora roku, która może mieć diametralnie różne oblicza; często wywołuje przygnębienie za sprawą wszechobecnej szarości, wichur i monotonnie bębniącego o parapet deszczu. Ale zdarza się, że nawet z reguły ponury listopad potrafi oczarować i zachwycić nieprawdopodobną paletą barw i prawdziwie słoneczną aurą oraz temperaturami, w których zdecydowanie łatwiej jest przygotować się na nadchodzące zimowe chłody.


Członkowie Klubu Domu Wina dokładnie takiej sytuacji doświadczyli kilka dni temu w Piemoncie – jak szybko się okazało – nader słusznie reklamowanym jako jeden z najbardziej różnorodnych i najpiękniejszych regionów Półwyspu Apenińskiego. Można domniemywać, że ta wspaniała, słoneczna i nader optymistyczna aura, która towarzyszyła nam podczas pięciodniowego pobytu na piemonckiej ziemi, stanowiła swoistego rodzaju nagrodę za odwagę, gdyż jesień w tej części Włoch potrafi być równie ponura i słotna, jak rodzima. A my, nie bacząc na wysoce prawdopodobne i niekoniecznie miłe niespodzianki atmosferyczne, w całkiem licznej grupie postanowiliśmy zaryzykować podróż w te strony. Przygnała nas tu chęć zaznajomienia się w najbardziej właściwym, bo ojczystym miejscu z barolo i barbaresco – najsłynniejszymi włoskimi winami i subtelnościami siedlisk, z których pochodzą. Tyle że sami przed sobą przyznawaliśmy, że by tego dokonać, niekoniecznie trzeba ryzykować podróż w listopadzie… Ale w Piemoncie oprócz znakomitych win jest coś jeszcze; wspaniałe i zupełnie wyjątkowe, najcenniejsze grzyby na świecie – białe trufle, których zbiór przypada właśnie pod koniec roku. Wówczas to niemal w każdej restauracji w Albie już od progu wita przybyszów ten niesamowity, z łatwością wyczuwalny, charakterystyczny i jedyny w swoim rodzaju, lekko czosnkowy zapach. Oczywiście nie wszystkim musi przypaść do gustu, ale nas zachwycił bez wyjątku. Podobnie zresztą jak i niepowtarzalny smak, którego nadają nawet najprostszym daniom te wyjątkowe grzyby.

Z piemonckimi winami zawarliśmy całkiem zadowalającą znajomość, sukcesywnie i z dużym zaangażowaniem degustując te powstające z owoców winnic malowniczo położonych na obszarze Langhe. Odwiedziliśmy dwa maleńkie miasteczka – Barolo i Barbaresco – od których nazwy wzięły najsłynniejsze piemonckie wina. Dotarliśmy też do położonego na drugim brzegu rzeki Tanaro Roero – słynącego z produkcji białych win z odmiany arneis, ale nie tylko. Jak przekonaliśmy się podczas wizyty w Cantina Marsaglia, mieszczącej się w spektakularnie położonym na wzgórzu maleńkim miasteczku Castellinaldo d’Alba, tutejsze nebbiolo też okazało się być niczego sobie, podobnie jak bezpretensjonalna, pełna świeżego, soczystego owocu barbera. W winiarni należącej niegdyś do prezydenta republiki włoskiej – Luigiego Einaudiego – i do dziś pozostającej w rękach rodziny spróbowaliśmy ujmującego dolcetto, z którego upraw słyną okolice miasteczka Dogliani, a także mogliśmy poczuć różnicę pomiędzy „zwykłym” barolo, a tym pochodzącym z najlepszych siedlisk Cannubi. W przepięknie położonej posiadłości Martinenga należącej do markiza Alberto di Grésy zawarliśmy bliższą znajomość z winami barbaresco oraz z niecodziennym jak na Piemont kupażem barbery z cabernet sauvignon o wiele mówiącej nazwie Virtus, który wyjątkowo zapadł uczestnikom wycieczki w pamięć. Przemierzając winiarskie ścieżki Piemontu dotarliśmy także do bardzo ciekawego miejsca – Banca del Vino w Pollenzo, gdzie przechowywane są wina od najbardziej reprezentatywnych producentów różnych regionów Włoch. W tym przybytku wiedzy winiarskiej mieliśmy okazję zdegustować kilka poddanych dojrzewaniu, powstałych z różnych białych odmian winorośli win w połączeniu z lokalnymi serami. Nie omieszkaliśmy także odwiedzić stolicy ruchu Slow Food – niewielkiego miasteczka Bra, gdzie w Osteria Boccondivino bynajmniej niespiesznie rozkoszowaliśmy się smakowitymi piemonckimi daniami i winami, o których z dnia na dzień wiedzieliśmy coraz więcej. Najważniejsze, że już zawsze będziemy kojarzyć je z roztaczającymi aurę ciepła i nieudawanej serdeczności ludźmi oraz miejscami, w których dane nam było po raz pierwszy ich spróbować.

 

Najbliższe wyjazdy do tego regionu

 

autor: Dorota Romanowska | 2017-11-23 12:42:49