Na szlaku katarów


Na szlaku katarów Podróżując po Langwedocji-Roussillon niejednokrotnie człowiek zastanawia się, czy aby na pewno porusza się po terytorium Francji. Odczucie to jest szczególnie silne w sytuacji, gdy do tej przepięknej, górzystej krainy – a właściwie dwóch, z przyczyn administracyjnych połączonych w jeden region – wjeżdża się od strony hiszpańskiej.


Francuzi, powszechnie znani w świecie ze swej niechęci do posługiwania się jakimkolwiek innym językiem poza ojczystym, tutaj jawią się w zupełnie innym świetle – znaczna część lokalnej ludności jest za pan brat z hiszpańskim, a ci, którzy nie potrafią w nim mówić, wykazują się jego bierną znajomością. Ten południowo-zachodni fragment Francji wyraźnie różni się od reszty kraju; pod wieloma względami znacznie bliżej mu do kultury obszaru rozciągającego się na zachód od Pirenejów, niż do atmosfery okolic Paryża. W odległej przeszłości ta obecnie emanująca sielskim spokojem, wypalona słońcem i smagana wiatrem ziemia była świadkiem prawdziwego średniowiecznego kataklizmu; okrutnej wojny połączonej z oblężeniami, bitwami i stosami, za pomocą których poplecznicy Kościoła katolickiego dążyli do eliminacji heretyków zwanych albigensami lub katarami. W następstwie tej bezlitosnej, XIII-wiecznej krucjaty powołano inkwizycję, by unicestwić ocalałych z rzezi katarów. W wyniku tych zakrojonych na szeroką skalę działań Langwedocja, będąca niegdyś dumnym, niepodległym terytorium, została przyłączona do królestwa Francji. Gdyby nie katarzy, być może podległej monarchii Kapetyngów szlachcie trudno byłoby znaleźć pretekst do napaści na tereny śródziemnomorskie i doprowadzić do przyłączenia Langwedocji do Korony francuskiej. Langwedocja dzieliła kulturę i język z leżącym na południe od Pirenejów królestwem Aragonii i Barcelony, dlatego jest wysoce prawdopodobne, że ustanowiłaby jakąś formę wspólnoty z Aragonią, a nie z frankijskimi mieszkańcami Północy, którzy w przyszłości stworzą państwo o nazwie Francja.

Właśnie tego podobieństwa do terytorium rozciągającym się za Pirenejami mieli okazję doświadczyć członkowie Klubu Domu Wina przemierzający we wrześniowym słońcu urokliwą langwedocko-roussillońską krainę. Paradoksalnie, prześladowani przed wiekami katarzy dziś stanowią wizytówkę tej ziemi, szumnie określanej „Krainą katarów”. Wszędzie pełno ich śladów, począwszy od obecnie zrujnowanych, ale nieustająco malowniczo położonych na wzgórzach zamczysk służących im w przeszłości często za ostatnie schronienie, po miasta, takie jak okryte ponurą sławą jednej z najokrutniejszych średniowiecznych rzezi Béziers, Minerve czy Carcassonne. Jak to zwyczajowo bywa podczas naszych podróży, zwiedzanie wspaniałych zabytków przeplataliśmy odwiedzinami w lokalnych winiarniach, oferujących do degustacji znakomite, często ekologiczne lub biodynamiczne wina, których Langwedocja stanowi prawdziwe zagłębie. Tamtejsi producenci nader słusznie wykorzystują warunki naturalne sprzyjające prowadzeniu takich upraw. Odwiedziliśmy kilka posiadłości należących do prawdziwego potentata regionu – Gérarda Bertranda, rozsmakowaliśmy się w słodyczy powstających w Roussillon muskatów z Rivesaltes i doskonałych win z apelacji Maury. Odbyliśmy rejs po słynnym Kanale Południowym, by potem nieśpiesznie udać się na zwiedzanie jednego z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych nie tylko w Langwedocji opactw wzniesionych w późnym stylu romańskim – Abbaye de Fontfroide gdzie, jak się potem okazało, w dodatku jeszcze świetnie karmią. Wpadliśmy także do urokliwej, obecnie cichej i z lekka prowincjonalnej Narbony, nad którą nieustannie góruje masywna, choć niedokończona katedra Saint-Just. Jej budowę co prawda wstrzymano na początku XIV wieku, ale i tak gotycki chór należy do najwyższych we Francji. Naocznie przekonaliśmy się, że reklamowe hasła zachęcające do odwiedzenia tych położonych na południu Francji ziem nie kłamią; one naprawdę oczarowują przybyszów fascynującymi krajobrazami, mnogością zabytków, sycącą kuchnią i olbrzymim wyborem naznaczonych południowym słońcem win.

 
 

autor: Dorota Romanowska | 2017-04-06 08:16:07