Śladami Krzyżaków


Śladami Krzyżaków Jest co najmniej kilka czynników sprawiających, że Toruń, będący stosunkowo niewielkich rozmiarów miastem w województwie kujawsko-pomorskim, cieszy się powszechnym zainteresowaniem wśród turystów zarówno krajowych, jak i zagranicznych.


Zachwyca tu przede wszystkim duża liczba doskonale zachowanych, a obecnie naprawdę pięknie odrestaurowanych zabytków: wspaniałych gotyckich kościołów, barokowych spichrzy, a także urokliwych kamienic, których wygląd niewiele się zmienił na przestrzeni wieków. Do tego miasto słynie z narodzin Mikołaja Kopernika oraz jako miejsce wypieku tradycyjnych toruńskich pierników.

Nietrudno zatem o wytłumaczenie, dlaczego właśnie Toruń był pierwszym punktem programu naszej zorganizowanej w czerwcowy długi weekend wycieczki na ziemię kujawsko-pomorską. Swą bujną historią i klimatem minionych wieków oczarował nas całkowicie, w czym dopomogła zdecydowanie współpracująca owego dnia aura, z łaskawością pozwalająca podziwiać zabytki miasta w promieniach ciepłego, późnowiosennego słońca. Opady deszczu pojawiały się kiedy znajdowaliśmy się pod dachem – czy to w restauracji hotelu Nicolaus, w czasie przepysznego lunchu popijanego znakomitymi hiszpańskimi winami, czy w Żywym Muzeum Piernika, gdzie pod okiem doświadczonych mistrzów z wielkim zaangażowaniem oddawaliśmy się wypiekowi najprawdziwszych toruńskich pierników, które potem dostaliśmy na pamiątkę.

Chociaż kujawsko-pomorskie ziemie nie są tymi najbardziej znanymi z uprawy winorośli w naszym kraju – pomimo, że najstarsze udokumentowane wzmianki o winnicach w regionie pochodzą już z XIII wieku –  nam udało się znaleźć miejsce zupełnie wyjątkowe, zarówno pod względem krajobrazowym, jak i winiarskim. Należąca do państwa Janasińskich, położona w pradolinie Dolnej Wisły Winnica Przy Talerzyku uwodzi swą niepowtarzalną atmosferą chyba wszystkich przybyszów. Jej nazwa pochodzi od znajdującego się nieopodal grodziska Talerzyk z XI wieku. Choć zajmuje powierzchnię niespełna jednego hektara, wśród winorośli można doliczyć się aż siedmiu różnych szczepów. Wzniesiona w najwyższym punkcie działki drewniana altana, skąd roztacza się przepiękny widok na meandry Wisły, to wymarzone miejsce na degustację powstających w posiadłości win. Nawet przenikliwy, zimny wiatr i pochmurne niebo nie były w stanie ostudzić naszego degustacyjnego zapału; z wielką uwagą próbowaliśmy stworzonych przez gospodarza win oraz lokalnych serów. Lekko zbudowany, rześki i aromatyczny kupaż odmian bianca, sauvignon blanc i siegerebbe to idealne wino na gorące, letnie popołudnie, ale nasze szczególne zainteresowanie, pewnie z powodów czysto atmosferycznych, skupiło się na Solarisie z rocznika 2016, kiedy to winogrona skumulowały tyle cukru, że powstało wino o siedemnastoprocentowej zawartości alkoholu. Wino z tej samej odmiany z rocznika 2015 prezentowało już zupełnie inne, ale nader zacne oblicze. Zwolenników win czerwonych nie bez powodu urzekło przepięknie owocowe, harmonijne, świetnie zbudowane Rondo z rocznika 2016. Pan Wiesław nie zamierza powiększać areału winnicy ani zwiększać produkcji; w założeniu miał to być i będzie, jak podkreśla gospodarz, butikowy projekt w pełnym tego słowa znaczeniu. Myślę, że wszyscy, którym dane było odwiedzić to niecodzienne miejsce, będą trzymać kciuki za kolejne roczniki powstających w nim win.

Chociaż wizyta przebiegała w nader sympatycznej atmosferze w końcu trzeba było udać się w dalszą drogę, gdyż czekała na nas prawdziwa perła ziemi chełmińskiej, historycznie pierwszej, na którą sprowadzeni zostali w XIII wieku Krzyżacy, czyli położone na dziewięciu wzgórzach Chełmno. Nie musieliśmy długo przekonywać się, że chociaż gotykiem ceglanym może się pochwalić wiele miast, to takiego gotyku jak Chełmno nie ma żadne. Kościoły, świetnie zachowane budynki klasztorne i pięknie odrestaurowane mury obronne otaczające pierścieniem miasto sprawiają, że całość stanowi jeden z najznakomitszych przykładów architektury obronnej w Europie. Już podczas zwiedzania miasta aura powoli dawała za wygraną, w efekcie czego po powrocie do Bydgoszczy wieczorny rejs po Brdzie do opery miał już niemal letnią oprawę. Nader udany koncert z okazji 60-lecia tego z wielkim trudem wznoszonego na przestrzeni ponad 30 lat obiektu zwieńczył naszą wyprawę na kujawsko-pomorską ziemię, gdzie pewnie i tak jeszcze nie raz powrócimy, bo wiele jeszcze pozostało tu do odkrycia.

 
 

autor: Dorota Romanowska | 2017-07-07 12:29:26